Nowaki i ich bajki

Małżeństwo pełne muzyki, sarkazmu i kawy.

Można powiedzieć, że jesteśmy parą z wieloletnim stażem, jednak wciąż popełniamy błędy, nie zawsze się z sobą zgadzamy i stawiamy sobie nawzajem wyzwania. A w zasadzie po co kłamać? Określenie "para" w ogóle do nas nie pasuje. Jesteśmy stowarzyszeniem dwójki ludzi o ciężkich charakterach. Jednego dnia śpiewamy razem piosenki niczym bohaterowie bajek Disney'a szykując wspólne śniadanie, a drugiego uprzykrzamy sobie nawzajem życie tylko dlatego, że któreś z nas wstało lewą nogą. Ona nie umie gotować, on nie znosi wieszać prania. Ona wstaje razem z świtem, a on zaś potrafi nie spać całą noc. Rankiem kawa praktycznie zawsze przegrywa z herbatą, a wieczorami smutne piosenki z starym, klasycznym rockiem.
-But together we're great #TeamNowak


O dziejach stworzenia słów kilka.

Znacie to piękne uczucie, które gromadzi się w klatce piersiowej, a następnie rozrywa ją na strzępy, by pulsujące ciepło prosto z serca mogło rozejść się po całym ciele i uderzyć w najdalej od niego położone komórki? I mimo bólu od samego patrzenia na jakąś osobę, uwielbiacie to uczucie? Jak dociera do żołądka i wywraca go do góry dnem? Jak dochodzi do mózgu i unicestwia go powodując tym samym magiczny zanik mowy w obecności tej osoby, od której wszystko się zaczęło? Jak wędruje dreszczem po karku, przechodząc przez koniuszki palców, które drętwieją, aż co u niektórych kończy wędrówkę w spodniach, ewentualnie w stopach omijając krocze i powodując dokładnie ten sam efekt u paluszków stopy co u dłoni? I już nie wiesz czy nerw kręgowy jębnął i właśnie straciło się czucie w nogach czy to po prostu egzystencjonalny ból trwający aż do momentu rozkochania tej drugiej osoby lub odkochania się w niej. I nagle masochizm nie wydaje się być taki chory, co?

Cóż… My tak nie mieliśmy.
Na początku była ona. Dosłownie ona. Patrząc na nią wiedział, że osobnik zdecydowanie z gatunku ludzkiego jest płci żeńskiej. Jak miała na imię? Skąd była? Czym się interesowała? A kogo by to obchodziło? Zwłaszcza chłopca w wieku ośmiu lat, który na pierwsze wyznanie miłosne od innej samicy odpowiedział „spadaj na drzewo”. Co do tej drugiej panny nie był pewny czy przypadkiem nie była małpą. W końcu były wakacje, letni obóz, a on nie patrzył kto wysiadał razem z nimi z autobusu, a kto przybłąkał się z lasu. No właśnie… „było ciepłe lato, choć czasem padało…” i na tym się skończyło.

I był on. Cwaniak o nagannych manierach i ogromnym talencie do pakowania się w kłopoty. Zupełnie niepasujący do jej idealnego świata i idealnych ocen. Uważany za lenia i łobuza oraz za całkiem bezczelnego nieuka. Ale jak było naprawdę? Czy faktycznie była tak grzecznym dzieckiem? Czy on zawsze był wredny i zimny jak lód? Cóż, tego się nie dowiecie. A przynajmniej nie przeczytacie o tym w normalny sposób. Cały sekret kryje się między wersami tej historii, która kończy się właśnie w tym momencie. (ta kropka to ten koniec jakby co)

Po romantyzmie ani śladu co? I słusznie! Bo nigdy go nie było. Ponad czternaście lat później ów on i ona są małżeństwem i zakładają wspólnego bloga pisząc o tym jak wkurzają siebie nawzajem, wspominając o błyskotliwych ripostach swoich dzieci i skarżąc się na całe zło tego świata, co by ulżyć sobie i bez rzucania w siebie talerzami na dobranoc, iść spokojnie spać. Ot co cała historyja.
Copyright © 2017 #TeamNowak , Blogger